... a właściwie zazdrostka. Były dwie opcje: przedłużę do góry i będzie taka krótsza firanka, albo zostanę przy oryginalnym wymiarze i będzie zazdrostka. Wybrałam to drugie. Co prawda nie posiadam jeszcze tego pałąka do zazdrostki na oknie, ale mam nadzieję, że niedługo się dorobię :) Ogólnie kupiłam za mało kordonka na tę firankę, po czym poszłam dokupić do pasmanterii, w której kupuję od zawsze, ale.... pracuje tam pani, która pracuje chyba za karę... Zawsze ma minę pt. "po co przylazłaś?", ale za to towar ma w rozsądnej cenie.... Poprosiłam o ten kordonek co poprzednio, wzięłam nawet firankę ze sobą, żeby grubość nitki porównać... i co?? Nowa nitka okazała się nieco grubsza... Zdołowało mnie to strasznie, szkoda mi było mojego czasu, a spory fragment już wydziergałam. Zakończyłam, obrobiłam i wisi. Na razie tylko do zdjęcia przywiesiłam w kuchni na karniszu.
Strasznie mi się podoba ten wzór, strasznie chciałam mieć tę zazdrostkę w kuchni. I mam. I przechodzę na zakupy w internecie.
Pamiętajcie, że dziś Światowy Dzień Zwierząt!!
Pozdrawiam :)
Zapraszam na moje popołudniowe robótki, zmagania z nowymi technikami, kawałek ciasta i gorącą kawę z mlekiem :)
Współtwórcy
Obserwatorzy
czwartek, 4 października 2012
poniedziałek, 1 października 2012
Recykling.
Staram się odwiedzać Wasze blogi regularnie. Często piszę, że są one (i Wy też) inspiracją i dla mnie. Widzę u was tyle pięknych rzeczy, tyle mnie zachwyca i wiele chciałabym się nauczyć. Już dawno spodobała mi się papierowa wiklina, przyglądałam się cudom jakie można stworzyć na przykład na blogu Ines no i wielu innych. A że ja praktyczna jestem postanowiłam gazet trochę uzbierać i poskręcać papierowe rurki, pomyślałam sobie o pudełeczkach i koszyczkach jakie widziałam na blogach. Gazet uzbierałam całą reklamówę ( u mnie w pracy stos gazet ląduje codziennie w śmietniku, dobre duszyczki odkładały je dla mnie na kupkę :)). Ponad pół roku zabierałam się do skręcenia pierwszej rurki..... Ja to mam ogon!! Taki typ... U mnie wszystko musi zawsze troszkę poleżeć. A o to moje wypociny z zeszłego tygodnia, ja bardzo proszę, żeby się nie śmiać z krzywizn wszelakich, wszak to pierwsze podejście moje:
Jeszcze nie są pomalowane, muszą zaczekać aż się wybiorę po lakierobejcę, może w przyszłym tygodniu. Mojej mamie podobają się nawet w takim stanie :) Zamówiła sobie takie pudełeczka z pokrywką.
A ja jeszcze troszkę rurek poskręcam, gazet mam strasznie dużo, skoro już tyle lasów na nie poszło to niech się nie zmarnują :)
Powoli kończę firankę/zazdrostkę ( bo nie wiem jakie będzie jej ostatecznie przeznaczenie), próbuję nowych rzeczy (coś opornie idzie), ogólnie- coś się dzieje....
Dzięki, że zaglądacie :) Pozdrawiam gorąco i witam nowe obserwatorki!!
Buziaki :*
Jeszcze nie są pomalowane, muszą zaczekać aż się wybiorę po lakierobejcę, może w przyszłym tygodniu. Mojej mamie podobają się nawet w takim stanie :) Zamówiła sobie takie pudełeczka z pokrywką.
A ja jeszcze troszkę rurek poskręcam, gazet mam strasznie dużo, skoro już tyle lasów na nie poszło to niech się nie zmarnują :)
Powoli kończę firankę/zazdrostkę ( bo nie wiem jakie będzie jej ostatecznie przeznaczenie), próbuję nowych rzeczy (coś opornie idzie), ogólnie- coś się dzieje....
Dzięki, że zaglądacie :) Pozdrawiam gorąco i witam nowe obserwatorki!!
Buziaki :*
piątek, 7 września 2012
Ciepłe nóżki
Pogoda nas nie rozpieszcza, przynajmniej w moich stronach. Niby 15 stopni, a wiatr taki, że głowę che urwać, zimny jak diabli. w domu - niby ciepło ale już "ciągnie" od podłogi. I w nogi zimno. Dywanów nie posiadam, bo syn alergik (roztocza), gołe podłogi łatwiej w czystości utrzymać.
Tak więc z zapasów wełenkowych wytargałam wełenkę, co ją kiedyś w Kauflandzie zakupiłam za jakieś śmieszne pieniądze, kolor jakiś taki nie mój, ale jakie to ma znaczenie, kiedy tu chodzi o ciepło nóżek!!
Zrobiłam - kapcie na szydełku, wzór/ opis znaleziony U Antoniny , wiem, że wiele z Was też już je robiło i wie o co chodzi :)
Wełenka taka sobie, ale cieplutka:
Kapcie - niecałe 2 motki, szydełko nr 3,5:
Oczywiście lekko zmodyfikowane...
Nie chciały ładnie do zdjęć pozować....
A więc kapcie na nogi i do roboty!!
(Smutna pogoda nie nastraja mnie optymistycznie, nie mam weny, a marzę o nowych kolczykach...)
Buziaki!!
środa, 5 września 2012
Trochę jesiennie
Chłodne ranki i wieczory natchnęły mnie do zużycia resztek kolorowych wełenek, które zalegały mi w koszyku, dlatego poczyniłam taki oto komplecik różowo-fioletowy :
Mitenki pierwszy raz na szydełku robiłam, szydełko nr 3,5
Szaliczek bardzo ażurowy, szydełko również 3,5
Do kompletu pasują latem poczynione kolczyki:
A wszystko jest w moich ulubionych kolorach:)
Pozdrawiam gorąco!!
wtorek, 4 września 2012
..po wakacjach czas powrócić i na bloga :)
... Po takim czasie nie wiem od czego zacząć..... Właściwie od maja zaszło sporo zmian u mnie, w moim prywatnym, osobistym życiu :) Z różnych przyczyn nie mogłam blogować, nie mogłam patrzeć co tam u Was się dzieje.... A jednym z "winowajców" a za razem najmniejszym z rodziny jest mój synuś:
Obecnie ma 16 tygodni, czekaliśmy na Niego 4 lata.... Aż w końcu udało się :) Czerwiec i lipiec przespałam, od połowy sierpnia jestem w domku, na zwolnieniu.I tak zostanie aż do lutego.
Robótkowo - też sennie. Aż wstyd się przyznać. Ale wzięłam się już do pracy!!
Ostatnio powstała serwetka na nowy stół, którego doczekać się nie mogę! A serwetka prosta, zrobiona z końcówek białych kordonków, szydełko nr 1,75, wzór z gazetki Sabrina Robótki Extra 6/2011 :
Mam tylko ogromną nadzieję, że ktoś tu jeszcze zajrzy!!!
Pozdrawiam gorąco :)
wtorek, 10 kwietnia 2012
Jeszcze kilka broszek :)
Wciągnęły mnie na dobre - broszki :) Miło jest zrobić sobie jakiś przerywnik, a ten broszkowy całkiem mi się podoba. I są naprawdę fajnym upominkiem, bardzo kobiecym upominkiem :)
Takie to moje wypociny.... Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających....
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Nadal Świątecznie :)
Wszystkim składam trochę spóźnione (lepsze to niż nic!!) najserdeczniejsze życzenia Zdrowych Spokojnych Świąt Wielkanocnych!!
Ale.... Nie było dotąd czasu, żeby pochwalić się świąteczną prywatną wymianką z Kasieńką.
Tematem naszej wymianki nie były jajka, ani wcale kurczaki czy inne zające tylko.... broszki!!
Tak, właśnie broszki, które ostatnio pochłonęły mnie bez reszty :)
Szybciutko się chwalę co też Kasieńka mi wyczarowała:
Piękne broszki na różne okazje :) A oto cała zawartość paczki:
Dla mojego Oskara breloczek samochodzik:
Oskar bardzo dziękuje, bardzo mu się prezent podoba!!
A z mojej strony poleciało:
Trzy różnego rodzaju broszki....
kartka i słodkości....
Kolejna bardzo udana wymianka!! Kasieńko jeszcze raz dziękuję, buziaki :*:*:*
U mnie wyszło słońce, choć temperatura bliska zeru..... Wierzę, że dzień będzie piękny!! I Wam również takiego dnia życzę!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































