Ostatnio postanowiłam wykorzystać ile się da wszystkie moje zalegające w szafach, koszykach i pudłach wełenki, kordonki i sznurki. Na początek powstał mały kocyk z resztek wełenek, które walają się po całym mieszkaniu. Nie wiedziałam jak duży będzie, nie umiałam przewidzieć na ile mi tych resztek wystarczy, miał być w kolorach biało-niebieskich dodatkiem różu, ale w międzyczasie zmienił się na biało-różowy z dodatkiem niebieskiego. Na ostatnim usg mogliśmy w końcu ocenić 100 % płeć - będzie córka :))) Dlatego tak z tym różem poszalałam. Nastawiona już byłam na chłopaka, oglądałam ubranka i inne kocyki, pościelki, wózki pod kątem syna, a tu masz!! Dziewucha!! I bardzo, bardzo się cieszę :)
Kocyk jeszcze przed praniem:
Kocyk jest niewielki, może 70/100, nie mierzyłam, ale na oko taki mały jest.
Chciałam jeszcze zagadać i zapytać Was, bo na pewno wiecie, mam ochotę na wymiankę jakąś, dawno nie brałam udziału w wymiankach, bo nie miałam na to czasu, ale teraz, kiedy siedzę w domku, to naprawdę moje robótki, czytanie blogów - nie wystarczają!! Kochane - napiszcie czy może gdzieś ruszyła już świąteczna jakaś wymianka, bo może ja na info nigdzie nie trafiłam, a może jak by był kto chętny to ja coś zorganizuję co?? Tylko nie wiem czy macie chęci....
A to moje najbardziej aktualne zdjęcie - z soboty:
Pozdrawiam Was serdecznie!!
Zapraszam na moje popołudniowe robótki, zmagania z nowymi technikami, kawałek ciasta i gorącą kawę z mlekiem :)
Współtwórcy
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 października 2012
poniedziałek, 8 października 2012
Weekend leniwy ale smaczny!!
Weekend był brzydki - zimny, deszczowy, ciemny... W takie dni nie mam ochoty na nic. Tylko herbatka i kocyk :) I tak też zleciała mi sobota z niedzielą, na nierobieniu niczego. No może nie do końca. Pokręciłam się po kuchni trochę, poszperałam w przepisach i upiekłam to, co baaaardzo lubię!!
Najpierw ciasto drożdżowe z budyniem z przepisu raeszki <-- klik - przepis, u mnie to ciasto również znika nie wiem kiedy :) upieczone w sobotę przed obiadem, ledwo dotrwało do niedzielnego poranka.... A małe nie było!!
Może tego nie widać ale to moja największa blacha w domu :)
W niedzielę, co zrobić, trzeba upiec coś jeszcze dla moich dwóch wygłodniałych wilków. No ja też na brak apetytu nie narzekam :)
A więc zabrałam się za Ślimaczki wg przepisu Elisse z "Utkane z marzeń" <-- klik- przepis. Moje na zdjęciu może nie wyglądają najlepiej, nie wyglądają tak ładnie jak u Elisse, ale zapewniam, że są naprawdę pyszne....
Moje są wypełnione po brzegi jabłkami z cynamonem :) Chłopaki wyjadali prosto z blachy, jeszcze gorące, na szybko zdjęcie zrobiłam, byle jak, żeby zdążyć:)
Zajrzyjcie, warto znać te przepisy!!
Gdzieś już wspominałam, że z resztek wełny powstanie kocyk.
Powstało kilka kwadratów, a jeśli jesień będzie nadal taka deszczowa, powstanie ich na pewno więcej, grunt żeby zdążyć do lutego!!
A to już dzisiejszy spacer po lesie:
Takie ładne błękitne te grzybki były... Ale jednak pozbierałam inne:
Może i niewiele tego, ale jak na poranny spacer wystarczy:) Nogi mnie od chodzenia nie bolą, ale plecy od nachylania... Brzuch rośnie, co raz ciężej się robi :)
Zanudziłam co??
Wybaczcie :) I dziękuję, że to czytacie!! Buziaki :*
Najpierw ciasto drożdżowe z budyniem z przepisu raeszki <-- klik - przepis, u mnie to ciasto również znika nie wiem kiedy :) upieczone w sobotę przed obiadem, ledwo dotrwało do niedzielnego poranka.... A małe nie było!!
Może tego nie widać ale to moja największa blacha w domu :)
W niedzielę, co zrobić, trzeba upiec coś jeszcze dla moich dwóch wygłodniałych wilków. No ja też na brak apetytu nie narzekam :)
A więc zabrałam się za Ślimaczki wg przepisu Elisse z "Utkane z marzeń" <-- klik- przepis. Moje na zdjęciu może nie wyglądają najlepiej, nie wyglądają tak ładnie jak u Elisse, ale zapewniam, że są naprawdę pyszne....
Moje są wypełnione po brzegi jabłkami z cynamonem :) Chłopaki wyjadali prosto z blachy, jeszcze gorące, na szybko zdjęcie zrobiłam, byle jak, żeby zdążyć:)
Zajrzyjcie, warto znać te przepisy!!
Gdzieś już wspominałam, że z resztek wełny powstanie kocyk.
Powstało kilka kwadratów, a jeśli jesień będzie nadal taka deszczowa, powstanie ich na pewno więcej, grunt żeby zdążyć do lutego!!
A to już dzisiejszy spacer po lesie:
Takie ładne błękitne te grzybki były... Ale jednak pozbierałam inne:
Może i niewiele tego, ale jak na poranny spacer wystarczy:) Nogi mnie od chodzenia nie bolą, ale plecy od nachylania... Brzuch rośnie, co raz ciężej się robi :)
Zanudziłam co??
Wybaczcie :) I dziękuję, że to czytacie!! Buziaki :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)









