Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 października 2012

Mały kocyk

 Ostatnio postanowiłam wykorzystać ile się da wszystkie moje zalegające w szafach, koszykach i pudłach wełenki, kordonki i sznurki. Na początek powstał mały kocyk z resztek wełenek, które walają się po całym mieszkaniu. Nie wiedziałam jak duży będzie, nie umiałam przewidzieć na ile mi tych resztek wystarczy, miał być w kolorach biało-niebieskich  dodatkiem różu, ale w międzyczasie zmienił się na biało-różowy z dodatkiem niebieskiego. Na ostatnim usg mogliśmy w końcu ocenić 100 % płeć - będzie córka :))) Dlatego tak z tym różem poszalałam. Nastawiona już byłam na chłopaka, oglądałam ubranka i inne kocyki, pościelki, wózki pod kątem syna, a tu masz!! Dziewucha!! I bardzo, bardzo się cieszę :)
Kocyk jeszcze przed praniem:


Kocyk jest niewielki, może 70/100, nie mierzyłam, ale na oko taki mały jest.

Chciałam jeszcze zagadać i zapytać Was, bo na pewno wiecie, mam ochotę na wymiankę jakąś, dawno nie brałam udziału w wymiankach, bo nie miałam na to czasu, ale teraz, kiedy siedzę w domku, to naprawdę moje robótki, czytanie blogów - nie wystarczają!! Kochane - napiszcie czy może gdzieś ruszyła już świąteczna jakaś wymianka, bo może ja na info nigdzie nie trafiłam, a może jak by był kto chętny to ja coś zorganizuję co?? Tylko nie wiem czy macie chęci....

A to moje najbardziej aktualne zdjęcie - z soboty:
Pozdrawiam Was serdecznie!!

poniedziałek, 8 października 2012

Weekend leniwy ale smaczny!!

Weekend był brzydki - zimny, deszczowy, ciemny... W takie dni nie mam ochoty na nic. Tylko herbatka i kocyk :) I tak też zleciała mi sobota z niedzielą, na nierobieniu niczego. No może nie do końca. Pokręciłam się po kuchni trochę, poszperałam w przepisach i upiekłam to, co baaaardzo lubię!!

Najpierw ciasto drożdżowe z budyniem z przepisu raeszki <-- klik - przepis, u mnie to ciasto również znika nie wiem kiedy :) upieczone w sobotę przed obiadem, ledwo dotrwało do niedzielnego poranka.... A małe nie było!!
Może tego nie widać ale to moja największa blacha w domu :)


W niedzielę, co zrobić, trzeba upiec coś jeszcze dla moich dwóch wygłodniałych wilków. No ja też na brak apetytu nie narzekam :)

A więc zabrałam się za Ślimaczki wg przepisu Elisse z "Utkane z marzeń" <-- klik- przepis. Moje na zdjęciu może nie wyglądają najlepiej, nie wyglądają tak ładnie jak u Elisse, ale zapewniam, że są naprawdę pyszne....

Moje są wypełnione po brzegi jabłkami z cynamonem :) Chłopaki wyjadali prosto z blachy, jeszcze gorące, na szybko zdjęcie zrobiłam, byle jak, żeby zdążyć:)

Zajrzyjcie, warto znać te przepisy!!


Gdzieś już wspominałam, że z resztek wełny powstanie kocyk. 
Powstało kilka kwadratów, a jeśli jesień będzie nadal taka deszczowa, powstanie ich na pewno więcej, grunt żeby zdążyć do lutego!! 


A to już dzisiejszy spacer po lesie:

Takie ładne błękitne te grzybki były... Ale jednak pozbierałam inne:

Może i niewiele tego, ale jak na poranny spacer wystarczy:) Nogi mnie od chodzenia nie bolą, ale plecy od nachylania... Brzuch rośnie, co raz ciężej się robi :)


Zanudziłam co??

Wybaczcie :) I dziękuję, że to czytacie!! Buziaki :*