Przygotowania do Świąt rozpoczęte, nawet dawno, tylko z aparatem wiecznie problemy.... Dziś część pierwsza czyli śnieżynki - duże i małe.
Zrobione z resztek białego kordonka, ta ma wielkość około 15 cm. Wykończyłam błękitnym kordonkiem i może będzie widać wplecioną srebrną nitkę...
Myślę, że posłużą jako zawieszki na choinkę :)
Śnieżynek na razie tyle, zabieram się za bombki (aż się boję) i aniołki.
Na Waszych blogach już całkiem świątecznie, chciałam wziąć z Was przykład i szybciej zabrać się za robótki świąteczne, ale jak to ja... wszystko na ostatni moment :)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)
Zapraszam na moje popołudniowe robótki, zmagania z nowymi technikami, kawałek ciasta i gorącą kawę z mlekiem :)
Współtwórcy
Obserwatorzy
wtorek, 29 listopada 2011
czwartek, 17 listopada 2011
Broszki
Dwie broszki, które powstały w tak zwanym "międzyczasie" - pomiędzy kominem zielonym robionym do "zimowej torby" a czerwonym kompletem (czapka+ szalik):
błękitna:
i beżowa:
Za oknem zimno.... Rano jak wstałam do pracy było -4 stopnie.....
Gorące pozdrowienia dla Wszystkich.....
środa, 16 listopada 2011
Po przerwie...
Nie było mnie tutaj dobre 1,5 miesiąca. Dni jakoś uciekają, rano ciemno, po południu- ciemno. Doba nie chce się rozciągnąć. To jedno. A druga sprawa, że psychicznie trochę gorzej mi było, samotność doskwiera, pisałam już chyba wcześniej, że mój Seba (prawie mąż) od maja jest w Anglii.... Na szczęście wraca w przyszły wtorek, mam nadzieję, że na stałe. Miejsca sobie znaleźć nie mogłam. Robótkowo podupadłam, ale - coś tam jednak wydziergałam!! Zdjęcia jutro bo muszę modelkę znaleźć :)
Na Waszych blogach już od dawna przygotowania do świąt - strasznie Wam zazdroszczę - ale użalać się nie będę tylko zabiorę się do pracy, o!!! Podpatruję Wasze bombki i aniołki i też chcę takie mieć :)
A teraz przegląd ostatnio przeczytanych:
Część pierwsza. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego. Wspaniała historia uczucia, które pozwoliło przetrwać wojenny koszmar.
Piękne opisy, książka jest dość gruba ale wciąga tak, że nie można się oderwać :)
Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Razem z nią podróżujemy przez magiczną krainę dzieciństwa i przeżywamy najtrudniejsze chwile, wspominamy podróże, poznajemy najbliższe osoby i ukochane zwierzaki.
Zielone drzwi to zabawna i wzruszająca książka, pokazująca, że najciekawsze scenariusze pisze życie.
Nowa znakomita książka K.Grocholi, tym razem napisana wspólnie z córką, dziennikarką i scenarzystką Dorotą Szelągowską. W błyskotliwym dialogu dwie wyjątkowe kobiety wspólnie zarażają pasją życia, przywołują wspomnienia, opowiadają o ważnych dla siebie ludziach, miejscach i wydarzeniach. Mądra i bezpretensjonalna lektura, pełna uroczych anegdot oraz celnych obserwacji na temat macierzyństwa i zwariowanego życia we współczesnym świecie.
Aktualnie czytam dwie:
Tą w środkach komunikacji miejskiej bo jest gabarytowo niewielka i trzymam ją w torebce :)
Marta sprawia wrażenie nowoczesnej kobiety sukcesu: młodej, ambitnej, świadomej własnych celów, realizującej się w sferze zawodowej. Wyrwała się z prowincji, ma własne mieszkanie w Warszawie, w pracy otwiera się przed nią szansa na awans. Nieoczekiwanie okazuje się, że jest w ciąży. Staje przed koniecznością zorganizowania swego życia od początku. Pospieszny ślub z prawie nieznanym mężczyzną, przeprowadzka, wyczerpująca opieka nad dzieckiem... Jak pogodzić karierę zawodową z nowymi rolami matki, żony, synowej?
A tę dopiero zaczęłam, łatwa i przyjemna w czytaniu, fragment recenzji:
Tym razem Autorka bestsellerowej mazurskiej sagi postanowiła, wykorzystując doskonałą pamięć, spisać dla własnych dzieci wspominki z podwórka, wakacji, uroczystości oraz zwykłych zajść rodzinnych. Smak lodów z prawdziwą wanilią, bary mleczne czy fikołki na trzepaku dzisiaj urastają już do nostalgicznych wspomnień. Jest tam też kilka rodzinnych historii, a nade wszystko koloryt bezpiecznych podwórek; wieś, na której autorka spędzała wakacje biorąc udział w sianokosach, żniwach; zakola Biebrzy, grzybne lasy i dziecięca beztroska.
Dziękuję Wszystkim za odwiedziny w moich skromnych progach :)
Na Waszych blogach już od dawna przygotowania do świąt - strasznie Wam zazdroszczę - ale użalać się nie będę tylko zabiorę się do pracy, o!!! Podpatruję Wasze bombki i aniołki i też chcę takie mieć :)
A teraz przegląd ostatnio przeczytanych:
Część pierwsza. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego. Wspaniała historia uczucia, które pozwoliło przetrwać wojenny koszmar.
Piękne opisy, książka jest dość gruba ale wciąga tak, że nie można się oderwać :)
Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Razem z nią podróżujemy przez magiczną krainę dzieciństwa i przeżywamy najtrudniejsze chwile, wspominamy podróże, poznajemy najbliższe osoby i ukochane zwierzaki.
Zielone drzwi to zabawna i wzruszająca książka, pokazująca, że najciekawsze scenariusze pisze życie.
Nowa znakomita książka K.Grocholi, tym razem napisana wspólnie z córką, dziennikarką i scenarzystką Dorotą Szelągowską. W błyskotliwym dialogu dwie wyjątkowe kobiety wspólnie zarażają pasją życia, przywołują wspomnienia, opowiadają o ważnych dla siebie ludziach, miejscach i wydarzeniach. Mądra i bezpretensjonalna lektura, pełna uroczych anegdot oraz celnych obserwacji na temat macierzyństwa i zwariowanego życia we współczesnym świecie.
Aktualnie czytam dwie:
Tą w środkach komunikacji miejskiej bo jest gabarytowo niewielka i trzymam ją w torebce :)
Marta sprawia wrażenie nowoczesnej kobiety sukcesu: młodej, ambitnej, świadomej własnych celów, realizującej się w sferze zawodowej. Wyrwała się z prowincji, ma własne mieszkanie w Warszawie, w pracy otwiera się przed nią szansa na awans. Nieoczekiwanie okazuje się, że jest w ciąży. Staje przed koniecznością zorganizowania swego życia od początku. Pospieszny ślub z prawie nieznanym mężczyzną, przeprowadzka, wyczerpująca opieka nad dzieckiem... Jak pogodzić karierę zawodową z nowymi rolami matki, żony, synowej?
A tę dopiero zaczęłam, łatwa i przyjemna w czytaniu, fragment recenzji:
Tym razem Autorka bestsellerowej mazurskiej sagi postanowiła, wykorzystując doskonałą pamięć, spisać dla własnych dzieci wspominki z podwórka, wakacji, uroczystości oraz zwykłych zajść rodzinnych. Smak lodów z prawdziwą wanilią, bary mleczne czy fikołki na trzepaku dzisiaj urastają już do nostalgicznych wspomnień. Jest tam też kilka rodzinnych historii, a nade wszystko koloryt bezpiecznych podwórek; wieś, na której autorka spędzała wakacje biorąc udział w sianokosach, żniwach; zakola Biebrzy, grzybne lasy i dziecięca beztroska.
Dziękuję Wszystkim za odwiedziny w moich skromnych progach :)
wtorek, 27 września 2011
Torba na zimę :)
Tak ją właśnie nazwałam - na zimę. A dlaczego?? Bo jest cieplutka :D Tak sądzę. Torba powstała już sporo czasu temu według pomysłu Wojkam5
Wracając do ciepłej torby - zrobiona jest z akrylowego Kotka (chyba), druty 4,5 lub 5 (pamięć zawodzi), a ciepła na pewno dodaje jej podszewka z polaru :) Mogłam dać inna podszewkę, ale jest to torba robiona z "resztek" i tego co pod ręką było. Moja oczywiście rożni się od pierwowzoru, na pewno jest mniejsza ale cieszy:)
Muszę jeszcze wzmocnić pasek i zamontować jakieś zapięcie lub też wszyć zamek, muszę to rozważyć...
Do torby powstaje już zielona czapa z szalikiem, ale to jeszcze chwilkę potrwa.
Pozdrawiam Wszystkich Bardzo Cieplutko!!
Wracając do ciepłej torby - zrobiona jest z akrylowego Kotka (chyba), druty 4,5 lub 5 (pamięć zawodzi), a ciepła na pewno dodaje jej podszewka z polaru :) Mogłam dać inna podszewkę, ale jest to torba robiona z "resztek" i tego co pod ręką było. Moja oczywiście rożni się od pierwowzoru, na pewno jest mniejsza ale cieszy:)
Muszę jeszcze wzmocnić pasek i zamontować jakieś zapięcie lub też wszyć zamek, muszę to rozważyć...
Ogólnie wrzesień zleciał mi nieprawdopodobnie szybko, nawet nie wiem kiedy, spojrzałam na bloga a tu ani jednego wrześniowego wpisu!! Coś tam powstało jeszcze z drobiazgów, jak np . myszka dla mojej koci:
czy też podkładka pod kubeczek w jesiennych kolorach:
poza tym cały czas w drobiazgach..... kolczyki, korale.....
I dziękuję za odwiedziny ::)
wtorek, 23 sierpnia 2011
Serweta z motylami
Ukończyłam w niedzielę serwetę dla Pani z pracy, mi efekt się podoba, Pani- również:) Jestem zadowolona :)
Zdjęcia robiłam jak mogłam najlepiej, niestety mało miejsca w pokoju i nie miałam jak się ustawić.
Na serwetę zeszło prawie 5 kordonków (Kaja), szydełko 1,75.
Niestety zapomniałam wymierzyć ale te 100/40 to na pewno ma :)
Pozdrawiam gorąco!! Buziaki:)
Zdjęcia robiłam jak mogłam najlepiej, niestety mało miejsca w pokoju i nie miałam jak się ustawić.
Na serwetę zeszło prawie 5 kordonków (Kaja), szydełko 1,75.
Niestety zapomniałam wymierzyć ale te 100/40 to na pewno ma :)
Pozdrawiam gorąco!! Buziaki:)
czwartek, 18 sierpnia 2011
Kulinarnie: chlebek
Dzisiaj jest post bardziej kulinarny niż robótkowy :)
Nie piekłam chleba od prawie 3 lat, ale ostatnio dostałam zakwas na chleb od siostry, a siostra od koleżanki.... I nowy przepis, a chlebek wyszedł pycha!!
Wyszły 3 bochenki, jeden zabieram jutro do pracy, a za 5 dni powtórka z pieczenia!!
Pozdrawiam smakowicie :)
Nie piekłam chleba od prawie 3 lat, ale ostatnio dostałam zakwas na chleb od siostry, a siostra od koleżanki.... I nowy przepis, a chlebek wyszedł pycha!!
Chlebek jest żytnio-pszenny z płatkami owsianymi, ziarnami słonecznika i siemieniem lnianym (tak to się chyba pisze). Fotki robione na gorąco, ledwo udało mi się go pokroić. Polecam dla osób ze słabą przemianą materii.
Pozdrawiam smakowicie :)
wtorek, 9 sierpnia 2011
Ubranko...
na mój telefon!! Na telefon co stary jak świat jest, ale uwielbiam go bo jest taki różowy.... I pomimo wieku nadal działa:) Dlatego usiadłam wczorajszego wieczora i udziergałam mu ubranko pod kolor!! Wiem, że niedługo zastąpi go inny różowy kolega... Wydziergam ubranko również dla niego :)
Wełenka akryl w ładnym jak dla mnie kolorze, niewiadomego pochodzenia (znalazłam w zapasach), szydełko nr 3,5.
W Bydgoszczy leje całe popołudnie, chwilami wychodzi słoneczko, ale co z tego jak i tak mam ochotę wsunąć się pod kocyk i tak pozostać już do rana....
Niedawno zostałam posiadaczką dwóch nowych książeczek, jedną zakupiłam w Biedronce za całe 9,90 (Robótki na drutach), a drugą dostałam od koleżanki (Ubranka dla malucha). Z obu bardzo się cieszę, bo z drutów jestem słaba, może jak poćwiczę z lekturą to będą jakieś ciekawsze efekty:)
Pozdrawiam Was gorąco pomimo iż deszcz leje... :*
Wełenka akryl w ładnym jak dla mnie kolorze, niewiadomego pochodzenia (znalazłam w zapasach), szydełko nr 3,5.
W Bydgoszczy leje całe popołudnie, chwilami wychodzi słoneczko, ale co z tego jak i tak mam ochotę wsunąć się pod kocyk i tak pozostać już do rana....
Niedawno zostałam posiadaczką dwóch nowych książeczek, jedną zakupiłam w Biedronce za całe 9,90 (Robótki na drutach), a drugą dostałam od koleżanki (Ubranka dla malucha). Z obu bardzo się cieszę, bo z drutów jestem słaba, może jak poćwiczę z lekturą to będą jakieś ciekawsze efekty:)
Pozdrawiam Was gorąco pomimo iż deszcz leje... :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)




