Obserwatorzy

czwartek, 23 października 2014

Maki

Dzisiaj na szybko - bransoletka popełniona chyba z rok temu, doczekała się zapięcia i fotek :) Prawdopodobnie powędruje jako prezent.

Koraliki Toho 11o, wzór znaleziony w necie, postaram się wrzucić do zakładki "wzory i schematy", liczba koralików w rzędzie (chyba) 12.







Odliczam godziny do urlopu, którego bardzo potrzebuję!!
Niedługo będzie jesienne candy, będą i niespodzianki :)

Miłego dnia!!

piątek, 10 października 2014

Gail nr 2

Przyszła u mnie pora na chusty. Co prawda pogoda aktualnie dopisuje, ale było już kilka mniej pogodnych dni, w które chusta przydała się jak nigdy.
Tym razem zakupiłam szarą włóczkę akryl + angora, ogólnie ładnie wygląda, w dotyku jest niespecjalnie miła, ale wadą największą było to, że strasznie zjeżdżała z drutów!! Wcześniej czegoś takiego nie było. Gubiłam co chwile oczka, bez prucia też się nie obyło, ale grunt, że nie ma błędów. Druty z żyłką oczywiście, nr 5, moje ulubione.
Chusta szara, przeznaczona jako dodatek do mojego jesiennego różowego płaszczyka, co by za różowo nie było!!

Mam problem z blokowaniem szczególnie akrylowych włóczek, podzielcie się wiedzą - jak łatwo blokować akryl!! Mi coś nie idzie..... Ta chusta co prawda nie zdążyła nawet dobrze wyschnąć, więc nawet nie było mowy o tym, żeby była dobrze zblokowana. Ale może macie inne sposoby?? Będę wdzięczna za podpowiedzi, bo dwie kolejne chusty się robią.... I niestety znowu włóczka akryl, tym razem nie kupowałam tylko dostałam w trzech kolorach i  coś trzeba z nią przecież zrobić :)



Nie mam niestety ładniejszych zdjęć, pomimo, że w domu kręci się kilka osób to nijak nikt nie chce mi ładnych fotek popstrykać. Trudno. A sesja na powietrzu przy słonko byłaby na pewno udana, o.
Może w ten weekend?  

Zaczynacie już robić ozdoby świąteczne? Ja tym razem już coś mam. W tym roku niech mnie święta nie zaskoczą :)

W kolejnym poście może coś o nadchodzących u mnie zmianach napiszę. Bo nadchodzą i to wielkie i wielkimi krokami.  A tymczasem mam problem z pisaniem postów, nie wiedzieć dlaczego  mój komputer zawiesza się zawsze wtedy, kiedy wejdę na bloga. Nie idzie nic napisać i już. Nie wiem co się dzieje, ale uciążliwe jest to, że w domu posta nie mam jak napisać.

Za oknem piękna jesień.
Jutro na pewno dłuuuugi spacer.
Dzisiaj impreza na mieście moja pierwsza od chyba 3 lat.

Do zobaczenia i przeczytania :)
 


niedziela, 7 września 2014

jesienno-letnio.....

... a dlaczego?? Bo piszę tego posta od poniedziałku, a na początku tygodnia to w Bydgoszczy padało i nastrój miałam nijaki. Oczywiście wszystko co napisałam już wykasowałam, usunęłam, bo już nieaktualne :)Kolejny dzień męczy mnie upał!! Tak. Pogoda dzisiaj ładniejsza niż miałam podczas urlopu....
Ale pomimo niesprzyjającej pogody urlop uważam za całkiem udany, co najważniejsze udało mi się odpocząć, zresetować i naładować bateryjki.
Wyskoczyliśmy na kilka dni do Sopotu, miasta które uwielbiam od dziecka (mam na myśli takie starsze dziecko:)) nie wiem co mnie tam tak ciągnie, ale jak mam tylko możliwość to tam jadę. 
Kilka fotek:



Amelka nad morzem była pierwszy raz, ogromna woda i ta wielka piaskownica zrobiły wrażenie :)
Od 8 rano spacerowałyśmy po plaży, zbierałyśmy muszelki, brodziłyśmy w wozie. Morze zimne strasznie, ale to nie powstrzymywało małej przed wejściem :)


Zbierałam muszelki i czułam się jak dziecko:) Zastosowanie znalazły już pierwszego dnia - w latarence, którą nabyłam w IKEI. Latarenki stały na stolikach w sopockich kawiarniach, zapragnęłam też mieć taką!! Wyskok do Gdańska związany był ze zwiedzaniem miasta (Oskar nie był nigdy w Gdańsku się okazało, nie wiem jak do tego doszło...), ale nie mogłam pominąć wizyty w IKEI, wchodzę a tu prawie na samym wejściu - latarenki!! I też mam. A co.
Każdy dzień kończył się mniej więcej tak:

Nie przeszkadzała głośna muzyka ani tłum ludzi :) Tak rodzice wyczerpali córkę!!
Za mną już pierwszy tydzień pracy, a czuję się jakbym urlopu wcale nie miała... Moc naładowanych bateryjek się kończy, a do kolejnego urlopu to ho ho!! Bardzo daleko.

Robótkowo nie szalałam, ale też coś tam dłubałam. Dokończyłam chustę drugą w moim życiu, też zielona jak poprzednia tylko ma trochę odcień inny i jest nieco większa, a to za sprawą grubszej nitki.  Fotki w tygodniu, bo nie mam modelki chwilowo. Zaczęłam kolejną grafitową z cieniutkiej włóczki akryl+angorka. To do mojego różowego jesiennego płaszczyka :)
Powstało sporo sznurów tureckich, szkoda tylko, że większość rzeczy powstaje w nocy, a z rana zabieram je do pracy, gdzie zostają pochłonięte przez moje koleżanki i niestety dokumentacja fotograficzna jest żadna.... z telefonu (byle jak zrobione) znalazłam kilka fotek:






Na dzisiaj to tyle. Muszę pamiętać o robieniu fotek. Bo kto mi uwierzy na słowo, że np. zrobiłam kolejny "dekupażowy" młynek? I zapomniałabym o czapeczkach na słoiki - zamówienie - do oporu.... już mi się trochę nudzą, ale robię :)

Pozdrawiam Wszystkich moich czytelników :)

wtorek, 22 lipca 2014

Komplecik biało-czerwony

Witam wszystkich tu zaglądających!! Korzystając z chwili przerwy w pracy - piszę post :) 
W domu nie mam na to szans, od prawie tygodnia próbuje pokazać mój (właściwie już nie mój...) komplecik biżuterii. Początkowo miał być dla mnie, ale zawsze zanoszę wszystko do pracy i kończy się tak, że noszę od roku jedną i tę samą bransoletkę :)



 Kolczyki i bransoletka drewienko, serwetka zdobyczna, kilo lakieru i efekt jak widać. 

W planach mam kolejne bransoletki, tym razem będą sznury koralikowe, na uszycie czekają dwie sukienki dla Amelki, musze się spieszyć bo lato nie trwa wiecznie...
Urlop za 2 tygodnie dopiero, nie mogę się doczekać... Proszę wszystkich o  mnóstwo pozytywnej energii!! Bardzo jest mi potrzebna...
A dla Was zdjątko mojej niuni:


Miłego dnia!!!

niedziela, 29 czerwca 2014

Młynki stare na nowo...

... według mojej wyobraźni.
Kilka miesięcy temu dostałam, a raczej powierzono mi młynki - stare, pordzewiałe - chyba do mielenia pieprzu, choć moja mama posiada taki do mielenia kawy. Ale to chyba nie jest tak ważne.
Młynki stały kilka miesięcy, czekając na moją wenę, na moment, w którym zdecyduję jak je "upiększyć". Dowolności w kolorach nie miałam, jeden miał być bordowo-srebrny, drugi - pistacjowy.... Robiłam co mogłam!! Naprawdę roboty przy nich było sporo, co gorsza, musiałam uważać, żeby ich bardziej nie uszkodzić. Ja z efektu jestem zadowolona, co na to powiedzą właścicielki młynków?? Zobaczymy jutro w pracy :)
A teraz sesja zdjęciowa:


Młynek Joli:





A było tak:

A ten należy do Małgosi:





A była kupa rdzy:





Jutro z rana trafiają do swoich właścicielek, a ja zabieram się za kolejne zamówienia. 
Nie mam kompletnie czasu, zazwyczaj zarywam noc, żeby coś zrobić. 
Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni....

Wakacyjnie i z dobrym nastawieniem pozdrawiam i miłej nocki życzę :)

P.S. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem i spieszę zajrzeć do Was :)


piątek, 27 czerwca 2014

Czas wrócić!!!

Bo już wstyd,  tak długo nie pisać. Niestety nie potrafię jeszcze pogodzić pracy z obowiązkami domowymi, a dokładniej po powrocie z pracy (godz. 15) całe popołudnie poświęcam Amelce,  a kiedy pójdzie spać, to niestety czeka mnie sprzątanie i inne mniej ciekawe obowiązki.  Na robótki czasu mam naprawdę niewiele,  ale coś tam się dzieje. 
Pamiętam również o zaległościach wobec kilku dziewczyn,  obiecuję wszystko naprawić!! Tzn. wysłać.
Pierwszy raz piszę post przez telefon,  nie wiem jeszcze jak to się zakończy ;-)
Wrzucam fotki moich jakiś ostatnich prac:

 komplecik zrobiony specjalnie na firmową imprezę
 połączyłam sznur turecki ze sznurem koralikowym, kolia zapinana na zapięcie magnetyczne, przyznam nieskromnie, że kobitkom się podobała :)

A tu moje czapeczki na słoiki z dżemem truskawkowym :)
Koleżankom z pracy robię je w ilościach hurtowych....
 

Okazuje się, że nie mam fotek moich prac!! Wszystko leży, stoi, czeka, w weekend będzie sesja zdjęciowa i wrzucę tu co nieco :)

 Pozdrawiam Wszystkich Tu  Zaglądających!!
I zajrzę też do Was, obiecuję :)

środa, 1 stycznia 2014

Na dobry początek Nowego Roku :)

Pierwszy dzień stycznia, pierwszy dzień Nowego Roku.... Nowy czas, nowe wyzwania, nowe postanowienia i nowa świeża siła :) Tak to odczuwam :) 

Wszystkim moim blogowym znajomym życzę ogromu Szczęścia, Zdrowia i Radości, Pomyślności na wszystkich płaszczyznach życia :)

Ten post miałam napisać wczoraj, ale nie dałam rady, praca, dom, obowiązki - niestety jakoś tego jeszcze do końca nie ogarniam, ale mam nadzieję, że to się zmieni. A może ktoś z Was ma dobrą radę jak się lepiej zorganizować ?? Byłabym wdzięczna :)

A co na polu rękodzieła?
Wczoraj w południe skończyłam deseczkę pod kalendarz dla mamy:


Tak powstawała:




Mamie się podoba:)

W przedświątecznej gorączce miałam sporo zamówień na różne rzeczy, niestety relacji foto nie będzie, bo prawie nic na fotki się nie załapało, jedyne świeczniki zdążyłam uwiecznić, a obiecałam sobie, że zawsze chociaż marną fotkę strzelę.
Owe świeczniki, sztuk 15:
ogólnie zamówienie obejmowało 46 sztuk...

Były dzwonki, bombki, wszystko rozdane :)

Tyle w kwestii fotek. No może jeszcze tylko nasze świąteczne jeszcze :

Dzisiejsze postanowienie całoroczne:
minimum 1 post w tygodniu!!!!
tego sobie życzę :)

A Wam Wszystkiego najlepszego :)