Obserwatorzy

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Starocie.....

Witajcie :)
Na początek życzę Wszystkim Pomyślności, Szczęścia oraz Robótkowego Zapału na cały 2012 Rok :)

A dzisiaj z rana robiąc porządki w starych zdjęciach znalazłam moje aniołki z masy solnej z 2007 roku. Zdjęcia mam tylko 3 ale aniołków było więcej, rozdane zostały pośród znajomych.
Może nie są najpiękniejsze, ale bardzo bardzo je lubię:)
Malowane lakierami do paznokci.....

I jedno zdjęcie komina mam co go do "zimowej torby" robiłam, zdjęcie zrobione oczywiście w biegu na łóżku bo chętnych modelek nie było.
Zrobiony ryżem, podwójna nitka, okrągłe druty nr 5, wełenka akryl. Cieplusi jak cholera - "skradziony" przez przyjaciółkę bo niby lepiej w nim wygląda :)
Pozdrawiam :)

niedziela, 25 grudnia 2011

Wesołych Świąt!!

Wesołych Radosnych Rodzinnych i Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia życzę Wszystkim Tu Zaglądającym

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Serwetki dwie

Udało mi się skończyć bieżnik na ławę, zaczęłam go dawno i jak zawsze nie miałam czasu na jego wykończenie. Ale udało się :) Nie wiem jak Wy to robicie, że macie tyle czasu na dzierganie... ja mam tylko kawałek wieczoru i jak zasiadam do szydełka to mnie spanie bierze.....
Tu na stole - ledwo ściągnięty z szydełka, tylko lekko wyprasowany....

I jeszcze serwetka, która powędrowała do Brydzi, tu w chwili suszenia się:
Na dzisiaj tylko tyle. Pozdrawiam serdecznie zaglądające do mnie miłe duszyczki :)

sobota, 10 grudnia 2011

Z "Sielankowej wymianki"... zdjęć kilka :)

Niedawno Dorotka z "Sielankowego dziergania" ogłosiła na swoim blogu wymiankę, w której miało znaleźć się coś ręcznie wykonanego i mydełko :). Moją "parą" została Brydzia, która obdarowała mnie przecudnym prezentem, dla mnie naprawdę cennym, bo sama nie potrafię takich rzeczy robić. Brydziu - jeszcze raz dziękuję!! 
Dziś jest dzień chwalenia się prezentami, wiem, tak, późno już, wieczór, spójrzcie na prezenty przed pójściem spać :
Paczka była dosyć ciężka a w niej.... Piękny notes na: "Kuchenne zapiski":
Aż się chce w nim pisać!! No i dostanie honorowe miejsce w kuchni:)
Do tego notesik, cudeńko :
I mydełko w pięknym opakowaniu:
Same cudności, baaaardzo jestem z wymianki zadowolona :) 
Dziękuję i Brydzi ale również i Tobie Dorotko!! 

Wymianki są super, muszę częściej się zapisywać!!
Dobranoc!!

wtorek, 29 listopada 2011

Śnieżynki

Przygotowania do Świąt rozpoczęte, nawet dawno, tylko z aparatem wiecznie problemy.... Dziś część pierwsza czyli śnieżynki - duże i małe.
Zrobione z resztek białego kordonka, ta ma wielkość około 15 cm. Wykończyłam błękitnym kordonkiem i może będzie widać wplecioną srebrną nitkę...
Myślę, że posłużą jako zawieszki na choinkę :)

Śnieżynek na razie tyle, zabieram się za bombki (aż się boję) i aniołki.
Na Waszych blogach już całkiem świątecznie, chciałam wziąć z Was przykład i szybciej zabrać się za robótki świąteczne, ale jak to ja... wszystko na ostatni moment :)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)

czwartek, 17 listopada 2011

Broszki

Dwie broszki, które powstały w tak zwanym "międzyczasie" - pomiędzy kominem zielonym robionym do "zimowej torby" a czerwonym kompletem (czapka+ szalik):
błękitna:
i beżowa:

Za oknem zimno.... Rano jak wstałam do pracy było -4 stopnie..... 
Gorące pozdrowienia dla Wszystkich.....

środa, 16 listopada 2011

Po przerwie...

Nie było mnie tutaj dobre 1,5 miesiąca. Dni jakoś uciekają, rano ciemno, po południu- ciemno. Doba nie chce się rozciągnąć. To jedno. A druga sprawa, że psychicznie trochę gorzej mi było, samotność doskwiera, pisałam już chyba wcześniej, że mój Seba (prawie mąż) od maja jest w Anglii.... Na szczęście wraca w przyszły wtorek, mam nadzieję, że na stałe. Miejsca sobie znaleźć nie mogłam. Robótkowo podupadłam, ale - coś tam jednak wydziergałam!! Zdjęcia jutro bo muszę modelkę znaleźć :)
Na Waszych blogach już od dawna przygotowania do świąt - strasznie Wam zazdroszczę - ale użalać się nie będę tylko zabiorę się do pracy, o!!! Podpatruję Wasze bombki i aniołki i też chcę takie mieć :)


A teraz przegląd ostatnio przeczytanych:
Część pierwsza. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego. Wspaniała historia uczucia, które pozwoliło przetrwać wojenny koszmar.
Piękne opisy, książka jest dość gruba ale wciąga tak, że nie można się oderwać :)

 Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała? Miłośnicy najpoczytniejszej polskiej autorki nareszcie mają okazję dowiedzieć się, jaka naprawdę jest Katarzyna Grochola.
Razem z nią podróżujemy przez magiczną krainę dzieciństwa i przeżywamy najtrudniejsze chwile, wspominamy podróże, poznajemy najbliższe osoby i ukochane zwierzaki.
Zielone drzwi to zabawna i wzruszająca książka, pokazująca, że najciekawsze scenariusze pisze życie.

 Nowa znakomita książka K.Grocholi, tym razem napisana wspólnie z córką, dziennikarką i scenarzystką Dorotą Szelągowską. W błyskotliwym dialogu dwie wyjątkowe kobiety wspólnie zarażają pasją życia, przywołują wspomnienia, opowiadają o ważnych dla siebie ludziach, miejscach i wydarzeniach. Mądra i bezpretensjonalna lektura, pełna uroczych anegdot oraz celnych obserwacji na temat macierzyństwa i zwariowanego życia we współczesnym świecie.

Aktualnie czytam dwie:
Tą w środkach komunikacji miejskiej bo jest gabarytowo niewielka i trzymam ją w torebce :)
Marta sprawia wrażenie nowoczesnej kobiety sukcesu: młodej, ambitnej, świadomej własnych celów, realizującej się w sferze zawodowej. Wyrwała się z prowincji, ma własne mieszkanie w Warszawie, w pracy otwiera się przed nią szansa na awans. Nieoczekiwanie okazuje się, że jest w ciąży. Staje przed koniecznością zorganizowania swego życia od początku. Pospieszny ślub z prawie nieznanym mężczyzną, przeprowadzka, wyczerpująca opieka nad dzieckiem... Jak pogodzić karierę zawodową z nowymi rolami matki, żony, synowej?
 A tę dopiero zaczęłam, łatwa i przyjemna w czytaniu, fragment recenzji:
Tym razem Autorka bestsellerowej mazurskiej sagi postanowiła, wykorzystując doskonałą pamięć, spisać dla własnych dzieci wspominki z podwórka, wakacji, uroczystości oraz zwykłych zajść rodzinnych. Smak lodów z prawdziwą wanilią, bary mleczne czy fikołki na trzepaku dzisiaj urastają już do nostalgicznych wspomnień. Jest tam też kilka rodzinnych historii, a nade wszystko koloryt bezpiecznych podwórek; wieś, na której autorka spędzała wakacje biorąc udział w sianokosach, żniwach; zakola Biebrzy, grzybne lasy i dziecięca beztroska.

Dziękuję Wszystkim za odwiedziny w  moich skromnych progach :)