na mój telefon!! Na telefon co stary jak świat jest, ale uwielbiam go bo jest taki różowy.... I pomimo wieku nadal działa:) Dlatego usiadłam wczorajszego wieczora i udziergałam mu ubranko pod kolor!! Wiem, że niedługo zastąpi go inny różowy kolega... Wydziergam ubranko również dla niego :)
Wełenka akryl w ładnym jak dla mnie kolorze, niewiadomego pochodzenia (znalazłam w zapasach), szydełko nr 3,5.
W Bydgoszczy leje całe popołudnie, chwilami wychodzi słoneczko, ale co z tego jak i tak mam ochotę wsunąć się pod kocyk i tak pozostać już do rana....
Niedawno zostałam posiadaczką dwóch nowych książeczek, jedną zakupiłam w Biedronce za całe 9,90 (Robótki na drutach), a drugą dostałam od koleżanki (Ubranka dla malucha). Z obu bardzo się cieszę, bo z drutów jestem słaba, może jak poćwiczę z lekturą to będą jakieś ciekawsze efekty:)
Pozdrawiam Was gorąco pomimo iż deszcz leje... :*
Zapraszam na moje popołudniowe robótki, zmagania z nowymi technikami, kawałek ciasta i gorącą kawę z mlekiem :)
Współtwórcy
Obserwatorzy
wtorek, 9 sierpnia 2011
niedziela, 7 sierpnia 2011
Błękitna serwetka
W końcu udało mi się skończyć serwetkę dla siostry na imieniny, najważniejsze, że zmieściłam się w terminie, co nie jest moją mocną stroną! Miałam nadzieję, że prowadzenie bloga zmobilizuje mnie w jakiś sposób do wykonywania prac w terminie i nie chodzi o to, żeby robić coś na przymus i na czas, tylko choćby skończyć to co się rozpoczęło. I trochę ten blog jednak pomaga :) Bo chcę tu pisać, dzielić się z Wami swoją pracą, do Was zaglądać.
Mam tylko taki problem, że nie umiem robić ładnych zdjęć. Co prawda przeważnie są robione w biegu, bo nigdy nie daję sobie tyle czasu, żeby postarać się o ładne tło, może plener jakiś, dobre światło, ustawienie. I te zdjęcia takie byle jakie są.... Aparat zwyczajny taki mam, Kodak jakiś stary.
Ale wracając do serwetki to efekt końcowy jest mniej więcej taki:
Wzór wybrała sama siostra, kolor również. Wymiary serwetki ciężko mi określić, jakieś 45/30 cm, poszły niecałe 2 błękitne snehurki, szydełko moje ulubione 1.75.
Dorobiłam też kilka drobiazgów :
Tym razem różnokolorowe kolczyki na lato i nie tylko (piszę, że nie tylko bo z tym latem w tym roku to baaardzo ciężka sprawa!!)
I na koniec ja we własnej osobie relaksuję się przy winku - na balkonie- nie swoim:
Uwielbiam wino!! Siedzenie na świeży powietrzu również:)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i dziękuję za odwiedziny :)
Mam tylko taki problem, że nie umiem robić ładnych zdjęć. Co prawda przeważnie są robione w biegu, bo nigdy nie daję sobie tyle czasu, żeby postarać się o ładne tło, może plener jakiś, dobre światło, ustawienie. I te zdjęcia takie byle jakie są.... Aparat zwyczajny taki mam, Kodak jakiś stary.
Ale wracając do serwetki to efekt końcowy jest mniej więcej taki:
Wzór wybrała sama siostra, kolor również. Wymiary serwetki ciężko mi określić, jakieś 45/30 cm, poszły niecałe 2 błękitne snehurki, szydełko moje ulubione 1.75.
Dorobiłam też kilka drobiazgów :
Tym razem różnokolorowe kolczyki na lato i nie tylko (piszę, że nie tylko bo z tym latem w tym roku to baaardzo ciężka sprawa!!)
I na koniec ja we własnej osobie relaksuję się przy winku - na balkonie- nie swoim:
Uwielbiam wino!! Siedzenie na świeży powietrzu również:)
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i dziękuję za odwiedziny :)
piątek, 5 sierpnia 2011
jeszcze drobiazgi
Nadal siedzę w drobiazgach, czyli kolczykach i zawieszkach. Zamówień mam sporo, choćby z pracy, w końcu prawie same kobiety u mnie pracują:) Niedawno skończyłam serwetkę dla siostry, wykrochmalona i wyprasowana czekała na fotkę, ale tak mnie siostra wczoraj zakręciła, że serwetkę oddałam bez robienia foty!! Ale jutro to naprawię - pojadę na maleńką sesyjkę.
Mam tylko jedną fot kę moich maleństw, a to tylko ich niewielka część:
Wiem, zdjęcie brzydkie (robione na szybko przed pracą)....Kończę też większa serwetę z motylami, ale nie wiem czy przez weekend dam radę. Mój syn Oskar ma nowe hooby, w którym muszę mu na razie pomagać, a plan na weekend jest taki, aby złożyć model w całość:
Tu czyta instrukcję, jak złożyć bolid.... Czy ja podołam?? Hehe, zobaczymy, na pewno pochwalimy się efektem końcowym jakikolwiek on będzie.
Tęsknię za Sebastianem, jeszcze 4 miesiące i wróci....
A na koniec nowa kryjówka Tosi: szukałam i szukałam kota.....
Pozdrawiam gorąco :)
Mam tylko jedną fot kę moich maleństw, a to tylko ich niewielka część:
Wiem, zdjęcie brzydkie (robione na szybko przed pracą)....Kończę też większa serwetę z motylami, ale nie wiem czy przez weekend dam radę. Mój syn Oskar ma nowe hooby, w którym muszę mu na razie pomagać, a plan na weekend jest taki, aby złożyć model w całość:
Tu czyta instrukcję, jak złożyć bolid.... Czy ja podołam?? Hehe, zobaczymy, na pewno pochwalimy się efektem końcowym jakikolwiek on będzie.
Tęsknię za Sebastianem, jeszcze 4 miesiące i wróci....
A na koniec nowa kryjówka Tosi: szukałam i szukałam kota.....
Pozdrawiam gorąco :)
niedziela, 24 lipca 2011
I po urlopie....
Ostatni wolny wieczór, ostatniego dnia urlopu :) Miałam tyle planów na te 3 tygodnie ale z realizacją, jak zwykle u mnie, wyszło różnie. Najważniejsze, że naprawdę odpoczęłam.
Z synem odwiedziliśmy Sopot, magiczne miasto, które kojarzy mi się z dawnymi przyjaciółmi, z szalonymi wyprawami pociągiem osobowym :) Trochę się zmieniło, ale sentyment pozostał. No i syn nie widział tego największego molo!! Więc pojechaliśmy:
Krzywy Domek -fajny:D
wyżej- dziecko moje, a pod nim ja
Robótki niestety stanęły w miejscu. Wydziergałam w podróży kawałek bolerka, ale nie mam weny żeby je skończyć. Myślałam, że serweta z motylami doczeka się wykończenia, ale to chyba nie był jeszcze jej czas:)
W przerwie tylko zrobiłam 2 podkładki pod filiżanki, które przed wyjazdem dostałam od Sebka mojego:
filiżanki - moje ulubione:)
i nowe podkładeczki:
Na dzisiaj to już chyba wszystko, trzeba się wyspać na jutrzejsze zderzenie z rzeczywistością......
Pozdrawiam wszystkich :) Buziaki :)
środa, 20 lipca 2011
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Nie lubię niebieskiego, a jednak.....
Niebieski to nie jest mój ulubiony kolor.... ale zakupiłam kilka dni temu spódniczkę.... no spodobała mi się i tyle!! Wczoraj poczyniłam do niej korale, takie kulki wypchane watą, kordonek Ariadna, szydełko nr 1,75. A oto moje nowości:
Spódniczka zachwyciła moją siostrę a jeszcze bardziej korale, tak więc nie mam już nowego ciuszka:)
Za to do kompletu dorobiłam jeszcze kolczyki. I tak po raz kolejny uszczęśliwiłam siostrę:) Niby drobiazg ale zawsze!!
Poza tym przez 3 tygodnie walczyłam z chorymi zatokami... oprócz kataru uciążliwa była gorączka, leżąc w łóżku chciałam coś dziergać ale nie dało rady, ręce spocone aż kapało, nie szło utrzymać szydełka.... Cóż, pech....
Ale wszystkich gorąco pozdrawiam i dziękuję za to, że tu zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad....
środa, 8 czerwca 2011
Coś na lato:)
Jak zwykle zaczęłam coś dziergać nie kończąc tego, co zaczęłam wcześniej. Pomysł taki wpadł mi do głowy, żeby zrobić coś dla siebie na lato. Przeważnie robię coś dla kogoś, a tym razem będzie to tylko moje:) W zeszłym roku już zaczęłam ale nie ukończyłam... sukienki. Właśnie. Bo to będzie sukienka. Wzór znany wszystkim- ananaski:
Ma być różowa, cienka i zwiewna, zobaczymy jak wyjdzie.
Ciekawe czy wytrwam do końca, czy pochwalę się sukienką w całości:) Zobaczymy.
Ciekawe czy wytrwam do końca, czy pochwalę się sukienką w całości:) Zobaczymy.
I jeszcze dzisiejsze kolczyki (rano udało mi się szybko fotkę strzelić):
Żółto-pomarańczowe dla Joli:)
Ostatnio poszła partia dla koleżanek z pracy, niestety fotek nie mam bo nie zdążyłam zrobić. Znikają zanim wyschną...Zmykam dziergać dalej kolczyki, cieszy mnie to, że mam dla kogo je robić:)
Ostatnio poszła partia dla koleżanek z pracy, niestety fotek nie mam bo nie zdążyłam zrobić. Znikają zanim wyschną...Zmykam dziergać dalej kolczyki, cieszy mnie to, że mam dla kogo je robić:)
Pozdrawiam gorąco:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
